|
- Telefon prywatny, partyjny, z kancelarii premiera, z ministerstwa rolnictwa i piąty, na karty pre-paid - wyliczał szef Samoobrony Andrzej Lepper przed sejmową komisją śledczą, pytany z ilu telefonów komórkowych korzystał.
Po co tyle telefonów? - pytał Arkadiusz Mularczyk (PiS). - Widocznie były potrzebne - odparł Lepper. I zapewnił, że "to nie ma związku ze sprawą". Innego zdania był jednak przesłuchujący go reprezentant Prawa i Sprawiedliwości w komisji.
- Właśnie że ma. To pokazuje, czy jest pan osobą wiarygodną, czy nie ma pan nic do ukrycia. Był pan wicepremierem rządu - ripostował Mularczyk. Według niego, gdy ktoś jest "czysty" to nie potrzebuje używać aż pięciu komórek.
Lepper miał na to jednak gotową odpowiedź. - Zapewniam pana, że takie techniki operacyjne, takie podsłuchy, jakie wobec mnie stosowano - samolot bezzałogowy - to żadnymi telefonami obejść się nie da - stwierdził lider Samoobrony.
Lepper pod przysięgą zaprzeczył, by o planach akcji CBA ostrzegał go Ryszard Krauze za pośrednictwem posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza. Utrzymuje, że o planach Biura został ostrzeżony w siedzibie partii rano w dniu akcji, ale przez anonimową osobę.
DA/pap
|