|
Kolejne gorące komentarze na wieść o nominacji Andrzeja Czumy na stanowisko ministra sprawiedliwości. - Zapowiada się ostra jazda - przewiduje Eugeniusz Kłopotek z PSL, ale zaznacza - obyśmy tylko nie wypadli z toru. Zdaniem Arkadiusza Mularczyka z PiS, nominacja jest "kompromitacją PO". Natomiast prezydencki minister Michał Kamiński ma nadzieję na "powrót tego, co było za PiS".
Mecenas Widacki odniósł się do wątpliwości wobec prawnych wymogów objęcia stanowiska prokuratora generalnego przez Czumę (staje się nim zostając ministrem sprawiedliwości). - Ta ustawa nie reguluje kwestii stanowiska prokuratora generalnego, przynajmniej dopóki jest połączone z teką ministerialną - mówił Widacki. Jak zauważył, gdyby zapisy ustawy o prokuraturze dotyczyły ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego, to nie mógłby on być członkiem partii politycznej.
Zabrania tego art. 44 ust. 3 powyższej ustawy.
"Kompromitacja PO"
Niezależnie od kwestii prawnych, kandydatura Czumy nie podoba się Arkadiuszowi Mularczykowi z Prawa i Sprawiedliwości. - To jest osoba bez kwalifikacji i wiedzy potrzebnej na tym stanowisku - twierdzi poseł PiS. - Andrzej Czuma nie pracował w zawodzie prawniczym ani nie brał udziału w pracach komisji sprawiedliwości, przez co nie ma pojęcia o toku prac w niej - wylicza Mularczyk. Zdaniem posła opozycji, braki wiedzy spowodują, że Andrzej Czuma "będzie w ministerstwie marionetką", a cała sprawa to "kompromitacja Platformy Obywatelskiej".
(tvn24, 2009-01-22)

W polityce Czuma bywa zagubiony. PO wsadził na minę, gdy opowiedział dziennikarzom, że chciałby ustawy ułatwiającej dostęp do broni palnej. Media ideę dozbrojenia Polaków wyśmiały i liderzy Platformy projekt szybko schowali do szuflady.
Zakłopotanie najbliższych kolegów z PO - Antoniego Mężydły i Jarosława Gowina - Czuma wzbudził, gdy bronił udziału w swojej komisji posła PD Jana Widackiego, który powiedział, że śmierć Sławomira Pyjasa uważa za wypadek. I jeszcze wtedy, gdy bronił jednego z ekspertów komisji, byłego funkcjonariusza SB Jerzego Stachowicza, którego chcieli wyłączyć posłowie PiS. - Elektorat składa się również z takich ludzi jak Stachowicz - tłumaczył potem Czuma w "Dzienniku".
Jako jedyny poseł PO chwalił książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie. - To słuszne i potrzebne. Wałęsa uczynił wielkie rzeczy dla wolności Polski. Ale to nie znaczy, że nie należy opisywać jego całego życia. Sądzę, że ci, którzy dziś protestują przeciw prześwietlaniu życiorysu Wałęsy, będą się w przyszłości tego wstydzili - powiedział "Rzeczpospolitej".
(fragment artykułu Wojciecha Szackiego "Niezłomny i zagubiony - Andrzej Czuma". Gazeta Wyborcza, 2009-01-23)
|