|
Obserwatorzy ubiegłotygodniowego kongresu Prawa i Sprawiedliwości nieco złośliwie szukali nowego wizerunku PiS choćby w garniturach polityków. Pan zawsze dbał o swój wygląd, zastanawiam się zatem, jak zaakcentuje Pan tę zmianę?
Akurat garnitur, który mam na sobie, jest starym garniturem i nie planuję zmiany garderoby. Chodzi o zaakcentowanie innych spraw, innych tematów i być może innego stylu wypowiedzi. Może powinno być mniej ostro, a bardziej dyplomatycznie.
Czyli to, do czego przyzwyczaili nas politycy PiS, stanowczo, a nawet radykalnie prezentując swoje poglądy, było błędem?
Pewnym problemem jest sposób przedstawiania PiS przez część mediów, które nazywam mediami salonowymi. Mimo ich wielości i różnorodności, one tak naprawdę są do siebie bardzo podobne. Przedstawiano nas jako partię radykalną, partię ludzi niewykształconych z małych miasteczek i wsi. Dlatego staramy się wyeliminować z naszej działalności takie elementy, które mogłyby nas stygmatyzować. Nie zmieniamy programu, choć akcenty są w nim trochę zmienione. W czasach obecnego kryzysu i powiększającego się bezrobocia trzeba znacznie większą uwagę kierować na sprawy gospodarcze.
Podczas kongresu rzeczywiście słowo gospodarka odmieniane było we wszystkich przypadkach, ale rodzi się pytanie, co pomyśli wierny elektorat PiS, rozliczanie przeszłości, walka z układem, o którego istnieniu tak wiele mówiono, to już nie są priorytety?
Te sprawy są nadal ważne, ale musimy mieć świadomość, że dziś nie jesteśmy partią rządzącą, co jest nieodzowne, by w sposób skuteczny te problemy rozwiązywać. Przypomnę, że nawet będąc w opozycji, przygotowaliśmy wiele projektów, które realizowały te postulaty. Choćby ustawa pozbawiająca wysokich świadczeń emerytalnych funkcjonariuszy SB. Ten projekt złożyliśmy na początku kadencji i po wielu miesiącach PO część tego projektu przepisała i został on uchwalony. To nadal są bardzo ważne rzeczy, ale nie mogą być jedyne w programie PiS. Teraz mamy zupełnie inny czas, zupełnie inne pokolenia młodych ludzi, którzy już nie pamiętają tego czasu. O nich też trzeba myśleć, żeby nie wyjeżdżali za granicę w poszukiwaniu pracy, tylko żeby w Polsce stworzyć im warunki, by mogli tutaj uczyć się, pracować i płacić podatki.
Nowy Sącz stwarza takie warunki? Na razie mamy niepokojące informacje o tym, że Newag zapowiada zwolnienie blisko jednej trzeciej załogi.
Spotkałem się ze związkowcami z Newagu, skierowałem też pisma do ministra skarbu, prezesa PKP oraz właściciela i zarządu Newagu. Chcę się z nimi spotkać i zrobię, co tylko możliwe, żeby pomóc uniknąć zwolnień. Mamy rzeczywiście czas kryzysu i recesji i to będzie się tym przejawiało, że duże przedsiębiorstwa będą redukować zatrudnienie. Dlatego ważne jest, żeby rządzący kreowali takie instrumenty, które będą wpływały na zwiększenie popytu wewnętrznego, na zwiększenie zdolności inwestycyjnych. Oprócz funduszy unijnych, które musimy jak najlepiej wykorzystywać, ważne jest też, by w kraju prowadzona była odpowiednia polityka, która będzie sprzyjała przede wszystkim inwestycjom.
Jakich działań oczekiwałby Pan od władz Nowego Sącza, które przecież zdominowane są przez ludzi Prawa i Sprawiedliwości?
ie mam gotowej recepty na to, by Nowy Sącz nagle stał się miastem, gdzie przedsiębiorczość będzie największa w Polsce. Myślę, że i tak u nas nie jest źle. Mamy bardzo prężnych przedsiębiorców, którzy tworzą nowe miejsca pracy. Musimy jednak zająć się tworzeniem instrumentów dla przedsiębiorców, ale w całym kraju, nie tylko w Nowym Sączu, żeby opłacało się inwestować. Przypomnę, że to zarządów PiS zniesiono podatki od spadków i darowizn dla osób najbliższych do pewnej granicy wartości, obniżono też skalę podatkową i same podatki. PO takich zmian nie wprowadza, nie obniża podatków.
Wracając do Nowego Sącza, w którym zarówno prezydent, jak i większościowy klub w Radzie Miasta wywodzą się z PiS. Jak zapowiadana zmiana wizerunku partii ma być widoczna tutaj?
Wiele z tych osób, również prezydent miasta, uczestniczyło w kongresie PiS w Krakowie, ale trudno tak ad hoc przekładać skutki kongresu na działalność władz miasta.

W mieście, gdzie PiS ma pełnię władzy, najłatwiej byłoby pokazać, jak sprawnie potrafią rządzić ludzie tej partii.
Proszę mi dać czas, żebym spotkał się z radnymi i z prezydentem. Na pewno będziemy o tym rozmawiać. Tutaj jednak chodziło bardziej o wizerunek PiS w kraju, w mediach ogólnopolskich, choć oczywiście będzie to miało pewne przełożenie na sposób funkcjonowania naszych ludzi w samorządach.
Do czego będzie Pan przekonywał, kiedy spotka się z radnymi i prezydentem?
Przede wszystkim do większej merytoryczności w debacie publicznej. Obecnie i prezydent, i radni funkcjonują wobec bardzo krytycznych głosów ze strony opozycji. To bardzo często krytyka nieuprawniona, ale takie są prawa demokracji. Powiem natomiast, że napewno można więcej wymagać od Rady Miasta i od prezydenta. Nie oceniam tych dwóch lat kadencji w porównaniu do poprzedników źle. Na pewno jednak nie jest to kadencja na szóstkę, a takiej byśmy chcieli. Za mało jest inicjatyw być może właśnie gospodarczych. Zastanowimy się, co władze miasta mogą zrobić dla przedsiębiorców, dla kupców. Jak mogą ograniczyć biurokrację i gdzie mogą wyjść naprzeciw oczekiwaniom.
Czy Pana nazwisko znajdzie się na liście kandydatów PiS do parlamentu europejskiego?
Nie zapadły jeszcze decyzje. Na razie są to rozmowy parlamentarzystów z prezesem partii.
Osobiście jest Pan zainteresowany?
Wyraziłem taką wolę i oddaję się do dyspozycji prezesa. Jeśli moim miejscem będzie nadal polski parlament, to nadal będę w nim pracował z pełnym zaangażowaniem, aczkolwiek myślę, że ważne jest, żeby również w wyborach do europarlamentu startowały osoby rozpoznawalne, które będą się starały zapewnić dobry wynik PiS.
I taką właśnie osobą jest Arkadiusz Mularczyk?
Myślę, że ostatnie dwie kadencje pokazały, że w sposób skuteczny potrafię prowadzić kampanię i myślę, że na pewno mój udział w tej kampanii mógłby spowodować, że PiS osiągnie dobry wynik.
(Sławomir Wrona - Gazeta Krakowska, 2009-02-06)
|