|
Poseł Arkadiusz Mularczyk uczestniczył wraz z rodziną we mszy świętej sprawowanej w intencji ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Eucharystia, która zgromadziła kilkadziesiąt tysięcy Sądeczan sprawowana była przez kilkunastu kapłanów z sądeckich parafii. Głównym celebransem eucharystii był ksiądz prałat Ryszard Piotrowski - proboszcz i prepozyt w Bazylice Kolegiackiej. Niezwykle wymowne były dwa portrety Honorowych Obywateli Miasta Nowego Sącza - Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego, przed którymi płonęły setki zniczy i złożono wiele wiązanek kwiatów. W Sali Reprezentacyjnej sądeckiego ratusza wyłożona jest pamiątkowa księga, do której od poniedziałku mieszkańcy miasta dokonują wpisów. Zapytany tuż po powrocie z Katynia poseł Arkadiusz Mularczyk o osobiste odczucia tak opowiadał reporterom mediów ogólnopolskich:
W Katyniu przygotowywaliśmy się do mszy świętej i dostaliśmy informację, że coś się wydarzyło. Wtedy następowało stopniowanie tych informacji. W końcu pod 20-30 minutach okazało się, że są ofiary, że zginął prezydent. To było bardzo dramatyczne, dlatego że słyszeliśmy, że zginęło prawie 90 osób, a nie wiedzieliśmy, kto leciał tym samolotem. W różny sposób docierały do nas te informacje. To była jedna z najbardziej dramatycznych chwil w moim życiu. Telefony z domu, od rodziny, znajomych
Naprawdę bardzo współczuje tym wszystkim, którzy dowiedzieli się w tym czasie o tym, co stało się z ich bliskimi. Tam wtedy było bardzo wiele osób, rodzin, które były w niepewności.
To jest niewyobrażalne. 70 lat temu w tym miejscu pomordowano polskich oficerów, elitę polskiej inteligencji. Teraz znowu w takim miejscu ginie prezydent, polska inteligencja, polska elita. To jest coś niesamowitego.
Wszyscy byliśmy przybici, w szoku. Tam na miejscu staliśmy w milczeniu. Później były rozmowy, kto był, nie mogliśmy uwierzyć, tyle osób, przyjaciół, znajomych znajdowało się w tym samolocie. Niesamowita tragedia, z taką tragedią nikt z nas się jeszcze nie spotkał.
Zapalę świeczkę za tych, którzy zginęli, to byli nasi koledzy, ale przede wszystkim polscy patrioci, którzy lecieli do Katynia uczcić pamięć o pomordowanych 70 lat temu polskich oficerach. To wielka tragedia naszego narodu. Co będzie się działo z naszym krajem w przyszłości?
Podczas homilii wygłoszonej podczas żałobnej uroczystości w Nowym Sączu padły następujące słowa:



Siostry i Bracia, Mieszkańcy Miasta Królewskiego Nowego Sącza, czcigodne Siostry zakonne, Drodzy Bracia Kapłani,
Smutek Wielkiego Piątku przykryła radość Zmartwychwstania, radosne Alleluja wlało nadzieję w serca i umysły wierzących, dodawało nowego impulsu do trwania przy Bogu i dobru, które zawsze zwycięża. Tymczasem tę wielkanocną radość kirem żałoby okryła Polaków tragedia w Smoleńsku. W wypadku samolotowym zginął Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, wraz z Małżonką Marią, Prezydentem Polski na Uchodźstwie Panem Ryszardem Kaczorowskim, członkami rządu, ministerstw; senatorzy, posłowie, dwóch biskupów, kilku kapłanów i obsługa lotu. Ból przeszywa nasze serca, z oczu płyną łzy i tak trzeba, żeby one płynęły! I tych łez się nie wstydźmy! Do rodzin zaginionych ślemy wyrazy współczucia, a do Boga - modlitwę. Na usta cisną się słowa patriotycznej piosenki śpiewanej przez członków Solidarności, walczących o wolność i niezależność: Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana, ach jak wielka dziś twoja rana



Przyszliśmy tak licznie na Eucharystię, na ten sądecki Rynek, wiedzeni miłością i szacunkiem do Prezydentów, bo tak każe nam polska tradycja. Wiedzeni miłością i bólem z powodu straty dwóch najwykwintniejszych Honorowych Obywateli Królewskiego Miasta Nowego Sącza: Pana Profesora Lecha Kaczyńskiego i Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Przyszliśmy nie tylko, aby się modlić i łączyć w bólu z rodzinami zabitych w wypadku tak trudnym do zrozumienia, aż zastanawiającym. Ale także - aby oddać hołd tym, którzy kochali Polskę i tych, którzy za nią oddali życie.
Pan Prezydent, Honorowy Obywatel [Nowego Sącza], Czcigodny Profesor Lech Kaczyński wygłosił ostatnie przemówienie, oddając życie.
Nikt nie ma większej miłości nad tem, powiedział Jezus Chrystus, gdy życie daje za swoich przyjaciół.



Za wartości, którymi żyli Ci, którzy zostali zamordowani tam, w lesie katyńskim. Powstała wielka wyrwa w narodzie, zginął kwiat inteligencji polskiej, tak długo kształcony i wychowany w tradycyjnych polskich rodzinach, kochających Boga i Ojczyznę.
Kochał on Polskę i służył jej wiernie, broniąc ją przed zawłaszczeniem przez system neokomunistyczny i postmodernistyczny. Aż się prosi pytanie: Co będzie z Polską, moją, kochaną Ojczyzną?!
Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko odpowiada nam na nasz niepokój: Polska nie jest na dziś, Polska jest zadaniem, które trzeba codziennie przez nas wszystkich budować.
Ten obowiązek dotyczy każdego z nas: mnie i Was wszystkich, jeżeli czujecie się Polakami. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Nie pozwalajmy niszczyć patriotyzmu w sobie ludziom nieodpowiedzialnym, o obcym rodowodzie, nie pozwalajmy niszczyć naszej obyczajowości w kulturze i nauce!
Zwracam się do Was - męczennicy Smoleńska słowami poety Jana Kochanowskiego: Jeśli droga otwarta do Nieba to tym, którzy służą Ojczyźnie. Zginęliście wszyscy w rozbitym i palącym się samolocie, aby spełnić obowiązek służby, miłości i szacunku wobec zamordowanych w Katyniu polskich synów! To Wasza ostatnia lekcja patriotyzmu zakorzenionego w bolesnej historii Polski, jakże często walczącej o swoją godność, wolność dla wszystkich Polaków, bez wyjątku!


Niech ta lekcja nie będzie przez nas zmarnowana, niech nas odrodzi powtórnie do troski o ojczysty dom. Do takiego odrodzenia wzywa dziś Jezus w Ewangelii. Trzeba się nam na nowo odrodzić! Musicie się Siostry i Bracia - zwracam się do każdego z Was - odrodzić w swojej miłości do Ojczyzny, w swojej wierze do Boga! A wtedy będziecie takimi wielkimi duchami, jak Ci, którzy zginęli w tej potwornej katastrofie.
Trzeba, jak to czytaliśmy w pierwszym czytaniu, nabrać Ducha świętego i teraz wołam za Czcigodnym Sługą Bożym Janem Pawłem II: Niech ogarnie Was moc Ducha świętego, niech Was zapali do troski o jutro Ojczyzny, tej polskiej, tej religijnej, tej tradycyjnej!
Bo przecież nie ma kraju w Unii Europejskiej, który by dbał w taki sam sposób o swoją ojczyznę. Niech nam nikt nie wmawia, że to jest starożytność, że to jest brak nowoczesności!
Jasną drogę tej troski pozostawili nam Ci, za których dziś modlimy się i których opłakujemy. Są tutaj tacy księży, którzy mają podpuchnięte oczy, niewyspane, z powodu płaczu i bólu.
Świętej pamięci Pan Profesor Lech Kaczyński wraz z żoną Marią i Panem Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim, to wzorowi małżonkowie. Niejednym małżonkom tu obecnym życzyłbym takiej relacji! W ich twarzach i oczach dostrzegało się miłość do Polski: Polski Piastów, Polski Jagiellonów i Sobieskich, Polski liczącej się w Europie i szanowanej, takiej chcieli i dzisiaj, i o taką walczyli w dyplomacji. To prezydenci, którzy wraz z narodem klękali przy konfesjonałach i przed tabernakulami. To prezydenci, którzy mieli wizję Ojczyzny zasobnej, zatroskanej o wszystkich obywateli. To mężowie stanu, szanujący siebie i drugich, i kulturalnie się wyrażających. To wreszcie ludzie sumienia, mówiący narodowi prawdę! Tymczasem, jakże często niektórzy w telewizji, dziennikarze, pomniejszali nieprzeciętną osobowość Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Należałoby odbyć im rekolekcje i zrobić mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie. Przemilczali też ten fakt, że jest On szanowany zagranicą. Warszawiacy, jakby nie pomni tych naśmiewców, oddali Mu wczoraj hołd, o którym chyba wielu nie marzyło.
Wraz z Prezydentem zginął ksiądz biskup Tadeusz Płoski i kilku duchownych. Co ksiądz biskup dziś do nas mówi? Mówi to, co w przeddzień powiedział na nabożeństwie: Ziarnem Polski może być każdy Polak, nie pozwólcie, aby Wam ktoś to ziarno wykradł z Waszych umysłów i serc. Niech ono się zakorzeni w nas, niech wyrośnie, niech wyda znakomity owoc dla chlubnej historii Polski. Nie wstydźmy się Polski! On to do struktur mundurowych wprowadzał Boga, uczył służyć Ojczyźnie z miłością.
Niech mi wolno będzie wspomnieć Generała Franciszka Gągora, zwierzchnika sił zbrojnych, ucznia I Liceum imieniem księdza Jana Długosza [w Nowym Sączu], wychowanego w rodzinie religijnej i patriotycznej Parafii Mogilno. Ten, gdy udawał się do Iraku, uklęknął przed Biskupem Polowym i prosił o Boże błogosławieństwo. Wzorowo uczęszczał na katechezę, którą prowadziłem w zakrystii kościoła św. Kazimierza, a dziś tak potrzebny Ojczyźnie, tak bardzo potrzebny
Nie czas, by wspomnieć o innych, dla których ideały Solidarności nie straciły na wartości, nie sprzedali ich, ani się ich nie wyrzekli! Pozostali wierni do końca. Dla nich hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna, to nie muzealna wartość, czy ozdoba sztandarów, ale zasady codziennego życia w służbie dla Rzeczypospolitej, Najjaśniejszej Polski.
Ból nie ustał i nie powinien. Łzy nie wyschły i nie powinny. Po tak wielkiej wyrwie w organizmie Polski, nie jesteśmy jeszcze świadomi skutków tej katastrofy oraz strat w ludziach tworzących elitę polskiej polityki.
Gdzie szukać pociechy i nadziei?
Jako ludzie wiary, wpatrzeni w krzyż Chrystusa, z Niego czerpiemy siłę i nadzieję. Wierzymy, że z katastrofy smoleńskiej zrodzi się dobro, pozwólmy mu tylko wzrastać!
Gdzie szukać ukojenia i wytrwania, gdy przyjdą chwile trudne?
Na pomoc i obronę wskazują nam najwięksi z rodu Polaków: ksiądz kardynał Sługa Boży Stefan Wyszyński i Czcigodny Sługa Boży Papież Jan Paweł II Wielki:
O Matko ma, Tyś Królową polskiego narodu i nadzieją, gdy w sercach jej brak, oraz poetka polska Maria Konopnicka: Nigdym Ja ciebie ludu nie rzuciłam, nigdym ci Mego nie odjęła lica, Ja po dawnemu moc twoja i siła - Bogurodzica.
A dziś szczególnie błagamy Cię, weź w swoje Matczyne ramiona spopielone ciała Prezydenta i Jego Żony, Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i wszystkich z wypadku samolotu i zanieś je przed oblicz Chrystusa Miłosiernego i Zmartwychwstałego.
Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi, niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi,
Amen.
(fot. Sylwester Adamczyk i Oficjalna Strona Miasta)
|