|
Partia Jarosława Kaczyńskiego z mozołem szuka lokomotyw, które pomogą wygrać wybory samorządowe 2010 r. w dużych miastach.
Zadanie PiS ma trudne, bo w ostatnich wyborach największe miasta poparły niezależnych albo ludzi PO. Ale właśnie o centrowy elektorat chce za rok walczyć partia Jarosława Kaczyńskiego.
W Warszawie PiS ma na razie sporo kandydatów... na kandydatów na prezydentów. - Paweł Poncyljusz albo kobieta - Elżbieta Jakubiak czy Joanna Kluzik- Rostkowska - mówi nam ważny polityk PiS. Inny dorzuca rzecznika klubu PiS Mariusza Błaszczaka, szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka i Arkadiusza Mularczyka. Ten ostatni, choć z Podkarpacia, w eurowyborach miał w stolicy drugi wynik na liście PiS.
Jednak niedawno wiceszef PiS Adam Lipiński mówił "Gazecie": - Myślimy raczej o kandydatach warszawskich, Mularczyk jest związany z Krakowem, nie wiem, czy byłby do przyjęcia przez warszawiaków.
Dutkiewicz psuje dobrą passę
W innych miastach nawet tylu chętnych nie ma. W Poznaniu cztery lata temu PiS wystawił posła Jacka Tomczaka. Odszedł wiosną, gdy władze PiS z powodu niejasności lustracyjnych pozbyły się europosła Marcina Libickiego. Teraz jedynym mieszkającym w Poznaniu posłem PiS jest wybrany z Piły Tomasz Górski. Na razie jednak policja bada sprawę finansowania jego ostatniej kampanii do europarlamentu (nie dostał się).
Kiepsko jest w Katowicach, gdzie PiS-owski klub radnych w radzie miasta się rozpadł i większość poszła do Polski XXI. A jedyny radny PiS - Piotr Pietrasz - jest członkiem Forum Samorządowego rządzącego prezydenta Piotra Uszoka.
W Łodzi PiS też ma problem, bo prezydent Jerzy Kropiwnicki zapowiedział, że nie wystartuje. Więc kto? Mówi się o jego byłym współpracowniku Marku Michaliku. On jednak nie daje wielkich nadziei - w ostatnich wyborach do PE osiągnął marny wynik, przegrywając z Januszem Wojciechowskim (PSL Piast, startował z listy PiS) i z Urszulą Krupą (popieraną przez Radio Maryja).
Pytamy we Wrocławiu. Tu w radzie miejskiej PiS wciąż jest w koalicji z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem, ale za rok chciałby wystawić własnego człowieka. Zwłaszcza że - jak pisaliśmy wczoraj - z Dutkiewiczem będzie próbowała się porozumieć Platforma. W PiS wymienia się więc b. wojewodę Krzysztofa Grzelczyka (dziś poza PiS) i szefa wrocławskich struktur posła Dawida Jackiewicza.
Na Dolnym Śląsku pada też nazwisko posłanki Aleksandry Natalli-Świat. - W prywatnych rozmowach wysyła sygnały, że może być zainteresowana startem, ale politycznie jej się to nie opłaca - analizuje jeden z członków zarządu regionu. - Z nikomu nieznanej byłej działaczki PC została posłem, potem szefową komisji finansów, a ostatnio wiceprezesem partii. Jej start przeciw Dutkiewiczowi zepsułby tę passę.
Być pierwszym na prowincji
- W wyborach chce startować szereg posłów, często nawet na poziomie powiatów - mówi europoseł PiS Ryszard Czarnecki. - Zgodnie z zasadą: "lepiej być pierwszym na prowincji niż drugim w Rzymie".
W poniedziałek zamiar kandydowania na prezydenta Szczecina ogłosił częsty gość programów telewizyjnych poseł Joachim Brudziński. To niespodzianka, do tej pory zajmował się polityką krajową. Być może również na prezydenta Krakowa będzie kandydował poseł Zbigniew Wassermann (uzależnia to od wewnątrzpartyjnych sondaży).
Ale politycy PiS kreślą też bardziej zaskakujące scenariusze. W Toruniu PiS chętnie... dogadałby się z Platformą. - Gdyby wystawili kandydata, którego bez bólu moglibyśmy poprzeć, byłoby idealnie - mówi nasz informator. Takim kandydatem byłby "niekonfliktowy" marszałek województwa kujawsko-pomorskiego, torunianin Piotr Całbecki. Wtedy PiS wystawiłby w pierwszej turze Przemysława Przybylskiego - 39-letniego katechetę, który był toruńską rewelacją eurowyborów (zdobył prawie 13 tys. głosów w mieście, bijąc na głowę lidera listy Ryszarda Czarneckiego z 8,5 tys. głosów).
Jest też toruński wariant ofensywny: PiS próbuje wygrać i wystawia np. posła Zbigniewa Girzyńskiego (po wyroku przyznającym Alicji Tysiąc odszkodowanie od "Gościa Niedzielnego" nazwał ją "Alicją 130 Tysięcy"). - Za wcześnie na konkrety - zastrzega poseł.
W Gdańsku PiS też szuka lokomotywy. - Warto się pokusić o bezpartyjnego, który mógłby zgromadzić elektorat katolicki, a zarazem lewicowy - marzy szef PiS na Pomorzu europoseł Jacek Kurski. Wśród kandydatów na prezydenta miasta wymienia się nazwisko prof. Jerzego Falandysza, wykładowcy ochrony środowiska na Uniwersytecie Gdańskim (przegrał ostatnie eurowybory). Wymienia się też Macieja Płażyńskiego, ale - tak jak trzy lata temu - jest mało prawdopodobne, żeby zdecydował się na start. Trzecie nazwisko to 36-letni Paweł Jaworski, radny Gdańska, brat Andrzeja - b. prezesa stoczni Gdańsk, dziś posła PiS.
Źródło: Gazeta Wyborcza 2009-10-01
|